od dwóch dni, kiedy pojawiły się większe mrozy (nie wiem, czy to ma znaczenie) mam następujący problem. Po nagrzaniu silnik czasem trochę poszarpie i zgaśnie. Albo nagle bez szarpania po prostu zgaśnie. Potem pali od razu jest ok. Wydaje mi się, że po nagrzaniu, bo jak uda mi się wracać z roboty bez korków, to nie gaśnie. Mam immo, gazior na blosie gwizdek D. VAG nie pokazuje błędów na silniku. A rano na -15 pali jak złoto. Jechałem na benzynie przez jakiś czas i nic się nie działo, ale to jest na tyle sporadyczne, że to, że akurat nie zgasł nic nie mówi. Moje przypuszczenia są takie i proszę od razu o wyprowadzenie z błędu, jeżeli się mylę:
-czujnik halla w aparacie (nie wiem, czy ew. błąd wychodzi na vagu) - raczej wykluczam, bo nie miałby mocy,
-czujnik położenia wału chyba też hallotron (nie wiem, czy ew. błąd wychodzi na vagu) - też wykluczam, nie paliłby od razu, tylko po ostygnięciu,
-przekaźnik 30?
-masa na silniku? (nie wiem, czy ew. błąd wychodzi na vagu na przykład w postaci błędu 00532)
-cewka?
-palec i kopułkę wykluczam, bo to nie te objawy.
Jest -15, więc nie chce mi się wychodzić i po kolei testować tego wszystkiego. Może ktoś miał podobne problemy. Na razie zgasł 3 razy, ale szykuje mi się trasa 1200km i przydałoby się dojechać
